Sylwester w Krynicy 2019

Dojazd PKP

- Wyjechaliśmy z stacji PKP Podłęże o godzinie 17.28 
- W pociągu wypiliśmy piwo bezalkoholowe i trochę herbaty.

- Przetestowaliśmy poduszkę podróżna i skonsumowaliśmy pysznego sernika z pianką Eweli.

- Konduktorzy też się załapał na serniczek i Ewelka dostała od jednego z nich zaproszenie na częstsze jazdy do Krynicy.


Dojście

- Po przyjeździe wyszliśmy z peronu na ulice i zastała nas cisza i pustki na ulicach.

- Na szczyt można było dostać się kolejką lub spacerem.

- Korzystając z mapy Google Szybko doszlismy do wejścia na zółty szlak kierujący na miejsce zabawy.

- Szlak był nieoświetlony więc wyjęliśmy latarki a potem po kilku pierwszych schodach postanowilismy pozakładać stuptuty, wyjąc kijki (dla niektórych okazało się rozłożenie kija dużym wyzwaniem ;) i przy okazji założyć raki.

- Droga na szczyt była bardzo łatwa, a dodatkowe wyposażenie pozwoliło nam poczuć się pewniej, tym bardziej że oboje byliśmy w tym lesie poraz pierwszy.

- Dochodząc na miejsce zaczynaliśmy spotykać coraz więcej ludzi na szlaku.


Na miejscu

- Na miejsce doszliśmy o 22:35, zdjęliśmy raki i poskładaliśmy kije i weszliśmy między ludzi, których było bardzo dużo.

- Wejście było obstawione przez stoiska z grilem i budki z alkoholem :), było też dużo figur świetlnych (fontanna, zagrody, anioły, sanie itp.).

- Centrum imprezy było na terenie restauracji Cafe Parkowa, której teren połączony był z górnym kompleksem wyciągu.

- Teren restauracji był zaokrąglony, a jego brzegi znajdowały się pod zadaszeniem pod którym znajdował się otwarty grill, oraz odizolowana cześć ogrzewana przez palniki. Goście siedzieli tam przy stołach z własnym alkoholem wszelakiej maści.
- Po krótkim rozeznaniu w sytuacji dołączyliśmy do zabawy, a że nie było zbytnio miejsca do siedzenia, i nie było co zrobić z plecakami, postanowiliśmy przerzucić  je za bariekrkę odgradzającą choinkę na środku i zaczeliśmy tańce ok. 23. 

- Konrad pił piwo bezalkoholowe a Ewela pepsi z balantainsem i wodą

- Muzykę serwował DJ z zadaszonej altany.

- Parkiet był mocno zaśnieżony i wydeptywanie zamieniało go w ślizgawkę, co chwile ktoś się przewracał, więc my założyliśmy sobie po jednym raczku i bawilismy sie bez opamiętania :)

- O 12 było odliczanie i pokaz fajerwerków oraz coroczne składanie życzeń, odpaliliśmy całą paczkę zimnych ogni.

- Praktycznie tańczyliśmy bez przerwy, dzięki temu nie było nam zimno :)
- Koniec imprezy zapowiadany był przez DJ'a koło 2.

- Widzieliśmy jak tłumnie ustawia się kolejka do zjadu na dół.

- Gdy DJ'zagrał ostatni kawałek "Koniec" to zrobiliśmy kilka pamiątkowych zdjęć i poszliśmy skorzystać z toalety.


Zejście

- Przy wyjściu z toalety zaczepiła nas Ciemnoskóra dziewczyna poszukująca desperacko pomocy i rozmowy "po angielsku".

- Po krótkiej rozmowie okazało się że rozstała się z chłopakiem i postanowiła pojechać na własną rękę do "Brzeszko".

- Chciała żeby ktoś pomógł jej zamówić taksówę po zjeździe na dół do Krynicy.

- Nie miała pieniędzy i nie działał jej telefon.

- Po krótkiej rozmowie ustaliliśmy że chce dostać się do Brzeska, więc zaproponowaliśmy jej powrót z nami na dół na piechotę oraz pomoc w dotarciu z nami tym samym pociagiem o 4:54

- Daliśmy jej powerbanka do naładowania telefonu i wróciliśmy na szlak.

- Wychodząc z terenu imprezy byliśmy jednymi z ostatnich osób na miejscu.

- Zaraz na początku szlaku było bardzo ślisko więczałożyliśmy raki, Ewela dała jeden rak dziewczynie, a ja jeden kijek.

- Dziewczyna miała na imię Erika i powiedziała że pochodzi z Karaibów, a obecnie mieszka w Londynie z chłopakiem.

- W trakcie drogi na dół jej telefon ożył i jej chłopak (Wojtek) zaczał wydzwaniać.

- Po drodze kilka razy rozmawiali.

- Spotkaliśmy też pijaną parę która co chwile się przewracała po drodze i postanowili niechętnie za nami podążąć.

- Po pewnym czasie wędrówki, gdy byliśmy już "łatwiejszych ścieżkach" odłączyli się od nas i poszli sami.

- Erika w trakcie zejścia dogadała się z chłopakiem i postanowiła jednak wrócić do hotelu w Krynicy.


Powrót PKP

- Poszliśmy na pociąg, który okazał się tym samym którym przyjechaliśmy z tą samą załogą.

- Na wejście do pociągu czekaliśmy jakieś 5 minut, zanim został otwarty na peronie.

- Sympatyczny maszynista odrazu zaproponował nam czajnik i wodę, z chęcią skorzystaliśmy i zrobiliśmy sobie nową herbatę, bo wszystkie termosy wystygły. 
- Po krótkiej rozmowie z konduktorem i maszynistą rozłożyliśmy się na krzesłach, najedliśmy się marchewkami z humusem, kiełbasą ze słoika, serem pleśniowym oraz ciastami i ułożyliśmy się do drogi której większość przespaliśmy :)

- Jechaliśmy jakieś 4 godziny. Odjazdbył o 4.54 a w Podłężu byliśmy koło 9





Koszty

- 17 zł bilet PKP w jedną stronę za osobe (łącznie 17x4 = 68zł)
-  2,5 zł toaleta (x2 = 5zł)


Jedzenie:

- 4x humus z marchewką
- kiełbasa w słoiku
- 2x żywiec 0%
- 2x haineken 0%
- kabanosy
- pasztet z warzyw


Dodatki:

- lakier z rozpuszczalnikiem (pespi z woda i whiskey)
- ciasto (sernik, lembasy)


Niezjedzone:

- 2x paczka humus z kaszą
- 4x mandarynki
- pół sera pleśniowego
- 2x banan
- paluszki
- małe chlebki sucharki
- żelki
- 2x piwo bezalkoholowe
- woda
- saszetki herbat i woda

Babia Góra 2018
Poprzednie

Babia Góra 2018

Dodaj recenzję
A co by było gdybyśmy wpadli do rowu i nic nam się...
Czytaj dalej
Spytkowice Biegówki
Dalej

Spytkowice Biegówki

Dodaj recenzję
Narty? Czemu nie, ale zacznijmy od biegówek :)
Czytaj dalej
Sylwester w Krynicy 2019

Sylwester w Krynicy 2019

Dodaj recenzję
Nasz drugi wspólny Sylwester. Tym razem również spontanicznie i w górskim k...
Czytaj dalej
Spytkowice Biegówki

Spytkowice Biegówki

Dodaj recenzję
Narty? Czemu nie, ale zacznijmy od biegówek :)
Czytaj dalej
Babia Góra 2018

Babia Góra 2018

Dodaj recenzję
A co by było gdybyśmy wpadli do rowu i nic nam się nie stało ?
Czytaj dalej